Dodaj opinię

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Wypełnienie wszystkich pól jest wymagane.

W roku 2016 styczeń moja żona zachorowała na grypę albo zaraziła się jakimś wirusem.
Trzy cztery dni póżniej ja się zaraziłem na tą samą chorobę.
Choroba była długa i ciężka objawowo. Po przejściu choroby razem się zorientowaliśmy
Że nie mamy ani węchu ani smaku. Wszystko albo prawie wszystko pachniało
zdecydowanie inaczej jakoś dziwnie to były inne zapachy wcześniej nieznane.
Cebula,jajko szczypiorek pasztet itp. To był okropny fetor trudny do opisania.
Wychodziłem z pomieszczenia gdzie to jedzenie było.
W styczniu 2018r. po czterech sesjach odzyskałem smak i węch.
W pracy koleżanka jadła śniadanie a ja z ciekawości powąchałem na talerzyku kanapkę
z pasztetem ,jajkiem na twardo pomidorem ,rzodkiewką ,cebulą czerwoną ,wszystko czułem
byłem bardzo zdziwiony,wąchałem parę razy chyba z pięć żeby się upewnić czy to prawda.
Obiad zupa, schabowy –czułem jego panierkę smażoną ,ziemniaki, buraczki też czułem.
Wieczorem ciekawości nie było końca , usmażyłem jajecznicę na maśle – to był szok wąchanie
i mlaskanie . W styczniu 2018r. po czterech sesjach odzyskałem smak i węch.
Te dwa lata były bardzo trudne w życiu i jedzeniu.
Moja żona zastanawia się w dalszym ciągu i obserwuje a ja na pewno będę korzystać
Z Pana Bartka w przyszłym miesiącu.
Serdecznie dziękuję Panu Bartkowi i pozdrawiam - Mariusz
Mariusz
Witam
Przed Wigilią siostra po badaniu rezonansu z kontrastem zachorowała na sepsę. Straciła przytomność, obwodowe części ciała zaczęły obumierać .Stan był wyjątkowo ciężki. Po każdej kolejnej sesji bioenergetycznej stan siostry poprawiał się. Wyszła z sepsy i odzyskała świadomość. Po 4 zabiegach !Nie miała odleżyn mimo leżenia 6 dni. Teraz walczymy o uratowanie stóp i dłoni przed amputacją . Dziękuję za wsparcie w ciężkich chwilach i uratowanie siostry. Iwona
Iwona
Witam Wszystkich
To mój pierwszy wpis na forum
Powiększyły mi się węzły chłonne pachwinowe, medycyna akademicka nie zaproponowała żadnego rozwiązania, ani nie podjęła prób postawienia diagnozy/ Zacząłem szukać pomocy na własną rękę i w ten sposób trafiłem kliniki P. Bartosza Filapka. Jestem po trzech zabiegach. Co prawda węzły nie zmniejszyły się – na razie – ale zauważyłem inne zmiany zachodzące w moim organizmie.
Ok 10 lat wstecz pojawił się problem w czasie biegania – pękały małe włókna mięśniowe w łydkach. Byłem z tym u lekarza sportowego, który wymacał blizny po zrostach, jednak nic z wyjątkiem plastrów ( czy taśm) nie zaproponował, Nauczyłem się z tym żyć, w końcu bieganie, choć sprawiało mi przyjemność da się bez niego żyć, Potem dołączył ból ścięgien Achillesa z rana po przebudzeniu. Po dwóch zabiegach poczułem poprawę – przestały boleć ścięgna Achillesa, a ostatnio próbuję biegać. Na razie rewelacja, bez problemu
Iny mój problem to coś w rodzaju kataru każdego ranka. Potwornie uciążliwe było używanie chusteczki do nosa kilkanaście razy. Też próbowałem rozwiązać problem, ale bez rezultatu. Nie było ani ustalonej przyczyna, ani sposobu zaradzenia temu. Po liku terapiach dolegliwość ustąpiła prawie całkowicie.
Trzy terapie pozwoliły zmniejszyć dolegliwości, lub pozbyć się ich całkowicie, co znakomicie poprawiło mi komfort funkcjonowania i ponownie ponownie daje przyjemność z biegania
Bardzo dziękuję
pozdrawiam Grzegorz
Grzegorz
Ludzie!! to jest cudowne!! jest ktos co pomaga, tak naprawde. Od 4tygodni cierpialam z powodu nadzerek w zoladku. Bol byl prawie 24godz. Juz doszlam do tego ze sie nie kladlam spac, bo sie nie dalo,na placz juz nie mialam sil,poprostu wylam !
Po czterech zabiegach myslalam ze umieram takie przyszlo przesilenie.W nocy nagle sie urwalo, bol ustal z u p e l n i e.Myslalam ze zoladek sobie gdzies poszedl, mijaja trzy dni i chce sie zyc. Nic nie boli !!! Dzieki,dzieki,dzieki.
Janina Libera
Panie Bartku dziękuję za terapie dla mego taty ma 86 lat po wyjściu ze szpitala -niewydolność serca , nerek,wątroby, duszności, brak apetytu niemożność połykania-było coraz gorzej przestał chodzić,były pampersy,mycie aparat tlenowy nic nie jadł pił tylko zimna wodę,tracił pamięć miał omamy.Po 2 terapii zaczął pić ciepłą herbatę po następnej pił rosół po każdej terapii było lepiej.Minął m-c od wyjścia ze szpitala wszystko minęło jest pełnym energii starszym panem który radzi sobie ze wszystkim nawet bliscy co widzieli w jakim był stanie są w szoku że tak szybko odzyskał siły apetyt i zdrowie. Bardzo dziękuję panie Bartku ma pan ogromny dar niesienia pomocy potrzebującym wszystkim znajomym pana polecam. Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję.
Polecam wszystkim
Oj jakież było moje zdziwienie, jak po pierwszej sesji poczułam się bardzo dobrze. Lęki i złe samopoczucie odeszły.
Panie Bartku DZIĘKUJĘ.
Małgosia
Terapia zastosowana przez Pana Bartka działa nie tylko na problemy związane z naszym ciałem, ale również na problemy natury psychologicznej. Mój mąż został wyleczony z bólu ręki i wielu innych dolegliwości właśnie dzięki terapii u Pana Bartka, moją córkę przestały boleć oczy i obie jesteśmy o wiele spokojniejsze.
Panie Bartku -Dziękujemy bardzo za wszystko!
Iwona z rodziną
Panie Bartku bardzo DZIĘKUJĘ PANU za poświęcony cenny czas i pomoc.Moje Życie wyglądało nieciekawie.Zachorowalam na hiperkortyzolemie...co spowodowało dużo dolegliwości w organizmie a Pan Bartek już po drugiej terapii uczynił,że chce mi się żyć. Poziom mojego cukru przestal tak często spadac...przy odpowiedniej diecie schudłam od 16lutego 2017- 12kg.Podczas terapii jestem spokojna zrelaksowana i odczuwam przyjemne gorąco a nawet zasypiam z odczuwaniem zmian ruchowych w organizmie.Będę korzystała z Cudnej pomocy Pana Bartka i myślę że to nowe dla mnie ,przyjemne i bardzo zdrowe uzależnienie,które oczywiście gorąco Polecam.Dziękuję Panie Bartku i pozdrawiam!
Żaneta
Uważam, że terapie prowadzone przez Pana Bartka są skuteczne. Cierpoę na kilka schorzeń i terapia w kazdym z nich przynosi efekty. Polecam ją osobom którym nie pomagają leki. Mi pomaga np przy boreliozie, którą trudno wyleczyć. Bardzo dziękuję Panie Bartoszu :-)
Pacjentka
Panie Bartoszu.
Jestem pod wrażeniem doświadczeń, które miałam w trakcie stosowania terapii.

Czułam mrowienie w okolicy kręgosłupa, ale w kierunku od podstawy ku górze.

Pomimo, że nie mogłam zupełnie wyłączyć się w tym czasie z obowiązków domowych ( przygotowanie do pracy i wyszykowanie córki do szkoly), czułam się bardzo dobrze, także po sesji miałam normalną energię do życia i działania, co w moim przypadku jest rzadkością. Przez wszystkie dni czułam się silna i pełna optymizmu, zupełnie, jakby wzrósł mi poziom endorfiny.

Po 4 sesjach zauważyłam też zmniejszenie zmian skórnych na twarzy – to taki widoczny efekt. Pozostałe sprawy będę mogła sprawdzić robiąc najbliższe badania przed wizytą u lekarza, i również o nich dam Panu znać. Chciałabym za to bardzo podziękować i poprosić o następne sesje, jak tylko to będzie możliwe.
Anna
Jestem bardzo zadowolona z terapii na odleglosc przeprowadzona przez pana Bartosza Filapka.
Podjelam sie jej w celu wyregulowania zaburzen miesiaczki.
W czasie trwania terapii odczuwalam wyraznie fale energii (tj. lekkie mrowienie, cieplo) okalajace nogi, idace w gore i przeplywajace przez cale cialo,
jakby cos mnie delikatnie obejmowalo, pod spodem tez. To bylo przyjemne uczucie.
Czulam sie tez niesamowicie gleboko zrelaksowana i odprezona.
Od razu po pierwszej sesji zniknal bol i sztywnosc w dolnej czesci plecow. Po drugiej sesji – sztywnosc i bol karku.
Co za mila niespodzianka!
Poczulam sie niesamowicie lekko.
Po kazdej sesji czulam sie bardzo odswiezona, zrelaksowana, lekka i po prostu swietnie w swoim ciele.
Mam tez wrazenie, ze moje cialo rozpoczelo proces oczyszczania sie ze wszystkiego, co niepotrzebne i stare.
Ogolnie bardzo sie ciesze, ze poddalam sie terapii. To niesamowite, ze bioenergoterapia dziala na taka odleglosc (mieszkam w Tokio).
Efekty pozbycia sie bolu w plecach i szyi sa wspaniale; na efekty wyregulowania miesiaczki jeszcze pewnie troche poczekam, ale spodziewam sie najlepszego.
Polecam te terapie wszystkim; to cudowne, ze mozna sobie w ten sposob pomoc na kokretne dolegliwosci, a takze zapobiegac chorobom.

Dziekuje raz jeszcze i pozdrawiam!
Opowiem Wam swoja historie :)
Korzystam od wielu lat, w zasadzie od początku, gdy Bartek zaczął zajmować się bioenergoterapia.
Nie tylko ja, kilka osób w moim najbliższym otoczeniu także.
Lecze się z nawracającego stanu zapalnego naczyniówki oczu i cyklicznego stanu zapalnego nerwu wzrokowego (efekt przewlekłego stanu zapalnego w organizmie, coś daje taki odczyn). Przy pierwszym wyrzucie choroby w szpitalu bez pytania nafaszerowano mnie mega dawka sterydów i antybiotyków, rozwalili mi organizm na 8 miesięcy, zniszczony żołądek, jelita i trzustka. Teraz, dzięki leczeniu naturalnemu, mam już praktycznie wyleczony układ pokarmowy, pobyt w szpitalu w roku 2012 był nieświadomym krokiem w kierunku zaufania medycynie konwencjonalnej i mam nadzieje ostatnim. Wyleczyli oczy, ale gdybym poddała się im po raz drugi, ze mnie zostało by coś, jak to określił mój lekarz rodziny ( na szczęście bardzo mądry człowiek), czego już leczyć, by się nie dało.
Pryz drugim stanie zapalnym oczu, Bartek ( a raczej energia , którą zadziałał)w ciągu 4 dni zniwelował wszystko, okulistka o mało nie spadła z krzesła, jak powiedziała, nie widziała jeszcze takiego przypadku( bez sterydów i antybiotyków), oczywiście powiedziałam, ze to wynik diety itp, bo czasem nie ma sensu wdawać się w dyskusje z kimś, kto jest przeciwnikiem, sami wiecie.
Ostatnio zniknął mi guzek z piersi (nie było potrzeba operacji, lekarze byli w szoku a ja wniebowzięta). Terapie prowadził nie tylko Bartek, ale także jego świetni współpracownicy. Nie odczulam różnicy, myślę, ze są bardzo dobrze przygotowani psychicznie i teoretycznie.
Jestem po operacji żylaków (kilka lat temu) jednej nogi, żyły już zaczęły obumierać, nie było na co czekać. Niefajna sprawa, wyrwane ok 15 % żył od pachwiny do kostki, dobre parę metrów. Teraz druga noga jest w stanie tak świetnym, ze chirurg stwierdził, iż operacja nie jest potrzebna na obecna chwile, bo choroba się cofa.
Mój ogólny stan zdrowia w tej chwili to 8 z 10, a gdy zaczynaliśmy kilka lat temu cykliczne terapie bioenergetyczne, było max 4 na 10.

Warto jednak dodać, ze nie ma cudów i ciężka praca ze strony pacjenta jest kluczowym elementem wyzdrowienia, odstawienie produktów szkodliwych (mięso – ja osobiście jadam jeszcze tylko mięso indycze czasami, nie mogę przestać jeszcze w tym momencie :)), wszystkie przetwory mleczne, chemicznie konserwowana i wysokoprzetworzona żywność, także żywność z dodatkiem syropu glukozowo-fruktozowego oraz laktozy), wprowadzenie jak największej dawki ruchu i ćwiczeń, przynajmniej kilka razy w tygodniu, w miarę możliwości oczywiście dla każdego i co kto lubi ( dla mnie aerobic, taniec, chodzenie z kijkami, marszobiegi, wypady w góry, wszystko do utraty tchu :)
Wspieram się tez ziołolecznictwem oraz homeopatia, wszystko razem na prawdę czyni cuda!
Człowiek czuje się jakby zaczął żyć od nowa, otwiera się umysł i ciało zaczyna się regenerować, a świat jest piękniejszy :)

Kluczowym elementem jest pogodne nastawienie, wiara w wyleczenie i oczyszczenie swojej duszy i negatywnych emocji. Stworzenie sobie azylu na cisze i ucieczkę od bałaganu dnia codziennego.

Mój mąż cieszy się świetnym zdrowiem, ale także korzysta czasem z terapii, ma efekty bardziej uduchowione, otwiera mu się umysł, lepiej śpi, wydajniej pracuje, może bardziej współpracować ze swoimi podwładnymi w firmie, ma z ludźmi coraz lepsze kontakty. Tłumaczy to tak, jakby ogarniał go większy życiowy spokój, relaks, widzi oraz czuje rzeczy, których wcześniej nie zauważał.

Dla tych, którzy są sceptyczni i myślą, ze to placebo, powiem, ze na dzieci, zwierzęta i rośliny placebo nie działa. Jestem świadkiem działania bioenergii na dzieciach i roślinkach, jeszcze nie widziałam na zwierzętach, ale wszystko przed nami……

Reasumując POLECAMY!!!!!!
my na pewno będziemy korzystać już zawsze, choćby po to, by się wzmacniać i doświadczać tych wspaniałych rzeczy :)
Izabela Marszałek
Panie Bartku,
dziękuje za terapie dla syna.
Co zaobserwowałam do tej pory:
terapia kończyła się o 6:45 rano , syn pogrążony był w głębokim śnie i około 7 rano trudno mi go było w ogóle dobudzić.
Jak już się rozbudził to nabierał energii i do późnego wieczora był pełen wigoru i trudno mi go było położyć do łózka.
Zapalenie skory na brzuszku i rekach bardzo się poprawiło.
Zostały jeszcze nogi, które już wyglądają lepiej, zaczerwienione do tej pory miejsca uspokoiły się, straciły ostro czerwony kolor i jakby powoli się zaleczaja.
Także już widzę pewna poprawę!
Opinia terapii na odległość
Jestem pod wrażeniem doświadczeń, które miałam w trakcie stosowania terapii.

Czułam mrowienie w okolicy kręgosłupa, ale w kierunku od podstawy ku górze.

Pomimo, że nie mogłam zupełnie wyłączyć się w tym czasie z obowiązków domowych ( przygotowanie do pracy i wyszykowanie córki do szkoly), czułam się bardzo dobrze, także po sesji miałam normalną energię do życia i działania, co w moim przypadku jest rzadkością. Przez wszystkie dni czułam się silna i pełna optymizmu, zupełnie, jakby wzrósł mi poziom endorfiny.

Po 4 sesjach zauważyłam też zmniejszenie zmian skórnych na twarzy – to taki widoczny efekt. Pozostałe sprawy będę mogła sprawdzić robiąc najbliższe badania przed wizytą u lekarza, i również o nich dam Panu znać. Chciałabym za to bardzo podziękować i poprosić o następne sesje, jak tylko to będzie możliwe.
Pacjentka
Dziękuję bardzo za terapię na odległość. Efekty są już widoczne.
Kręgosłup znacznie mniej dokucza, lepiej się poruszam, a uśmiech wrócił mi na twarz. Mniej się męczę przy chodzeniu. Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam serdecznie.
Grażyna
To aniol nie czlowiek;) Bardzo dokladny ,mam porownanie z innymi gdyz korzystalam wielokrotnie z uslug bioterapeutow. Ten Pan Wam pomoze!!
Beata
Terapia daje pozytywne efekty. Ostatnio poprosiłam o skoncentrowanie na dolnym odcinku kręgosłupa. Skutek jest lepszy niż się spodziewałam! Pozdrawiam serdecznie.
p.s. Cieszę się, że nie ma w tej metodzie „nawiedzenia”.
Grażyna
Dziękuję bardzo za kolejną sesję terapii na odległość. Fajnie,zaczynam szczupleć, znów mniej boli kręgosłup w części szyjnej. Ból jest już do „zniesienia”. Łączę tę terapię z homeopatią i jest lepiej. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich.
Grażyna
Terapia daje pozytywne efekty. Ostatnio poprosiłam o skoncentrowanie na dolnym odcinku kręgosłupa. Skutek jest lepszy niż się spodziewałam! Pozdrawiam serdecznie.
p.s. Cieszę się, że nie ma w tej metodzie „nawiedzenia”.
Magdalena
leczenie
na odległość

Kochany Panie Bartoszu z całego serca bardzo dziękuję za cudowną leczącą ENERGIE
,która uratowała mi życie!!! nadal od roku zmienia moje życie i uzdrawia duszę i ciało !!!

Moja Historia:
Rok temu nagle zaatakował mnie straszny nowotwór – szpiczak, byłam przerażona, bo
to choroba ,która atakuje kości ! zaczęło się od bólu kręgosłupa, potem doszły żebra,
mostek i pojawiły się problemy z oddychaniem, myślałam, ze nie wyjdę z tego!!!
po diagnozie dostałam chemię,ponoć najsłabszą i sterydy i zaczęło się…

Leczyłam się, ale nadal miałam potworne bóle – musiałam 2 razy dziennie dostawać
zastrzyki przeciwbólowe ! leżałam , wstawałam tylko ubierając gorset, bo choroba
zdemolowała mi kręgosłup- 6 kręgów obniżonych!!! masakra!!! Ja osoba wysportowana,
pełna energii, twórcza i… taka choroba !!!!

Leczyłam się już chemią i strasznie cierpiałam, miałam okropne bóle i wtedy……….
wtedy zadzwoniła moja siostra i opowiedziała o koleżance, która zna osobę leczącą naturalną metodą,
mającą ogromne osiągnięcia!!!! To METODA DOMANCICA I tak poznałam Pana Bartosza
który leczy w Polsce ta metodą :-)
Natychmiast zadzwoniłam i rozpoczęłam leczenie BIOENERGIĄ u Pana Bartka :-)

Jakieś było moje zdziwienie,gdy po drugim cudownym zabiegu na odległość mogłam zrezygnować z zastrzyków przeciwbólowych!!!!
Lekarka też była w szoku, gdy powiedziałam jej ze nie musi mi zapisywać nic na ból, nie mogła
uwierzyć!! :-) Powiedziała, ze ból zwykle zmniejsza się dopiero po 2-3 miesiącach, leczenia onkologicznego

A to był dopiero początek! :-) po pół roku, moje wyniki wróciły do normy -szpiczak wycofał się!! Lekarka powiedziała,ze to nie spotykane, że mam takie dobre wyniki w tak krótkim czasie!!!
Gdy szpiczak zniknął z moich wyników, postanowiłam odstawić chemię, choć lekarka chciała mi ją nadal
podawać, bo takie mają procedury… Ale kolejne wyniki były b.dobre , więc ona także wycofała chemie.

Ja zaufałam Panu Bartoszowi i mojemu organizmowi, który się cały czas regeneruje :-))
Po roku leczenia BIOENERGIĄ Pana Bartosza wróciła mi sprawność, chodzę bez gorsetu, kręgosłup
mimo obniżenia, regeneruje się prostuje i podnosi, jestem o 50mm wyższa :-)
A ostatnio po badaniu USG nerek, które robiłam profilaktycznie, okazało się, że zniknęły mi 2 włókniny,
które miałam wewnątrz prawej nerki !!!!

BARDZO DZIĘKUJĘ PANIE BARTOSZU !!!!!
Bezgranicznie wdzięczna Pacjentka :-)
Magdalena
Facebook YouTube Witam
ZAMKNIJ