Dodaj opinię

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Wypełnienie wszystkich pól jest wymagane.

Panie Bartku bardzo DZIĘKUJĘ PANU za poświęcony cenny czas i pomoc.Moje Życie wyglądało nieciekawie.Zachorowalam na hiperkortyzolemie...co spowodowało dużo dolegliwości w organizmie a Pan Bartek już po drugiej terapii uczynił,że chce mi się żyć. Poziom mojego cukru przestal tak często spadac...przy odpowiedniej diecie schudłam od 16lutego 2017- 12kg.Podczas terapii jestem spokojna zrelaksowana i odczuwam przyjemne gorąco a nawet zasypiam z odczuwaniem zmian ruchowych w organizmie.Będę korzystała z Cudnej pomocy Pana Bartka i myślę że to nowe dla mnie ,przyjemne i bardzo zdrowe uzależnienie,które oczywiście gorąco Polecam.Dziękuję Panie Bartku i pozdrawiam!
Żaneta
Uważam, że terapie prowadzone przez Pana Bartka są skuteczne. Cierpoę na kilka schorzeń i terapia w kazdym z nich przynosi efekty. Polecam ją osobom którym nie pomagają leki. Mi pomaga np przy boreliozie, którą trudno wyleczyć. Bardzo dziękuję Panie Bartoszu :-)
Pacjentka
Panie Bartoszu.
Jestem pod wrażeniem doświadczeń, które miałam w trakcie stosowania terapii.

Czułam mrowienie w okolicy kręgosłupa, ale w kierunku od podstawy ku górze.

Pomimo, że nie mogłam zupełnie wyłączyć się w tym czasie z obowiązków domowych ( przygotowanie do pracy i wyszykowanie córki do szkoly), czułam się bardzo dobrze, także po sesji miałam normalną energię do życia i działania, co w moim przypadku jest rzadkością. Przez wszystkie dni czułam się silna i pełna optymizmu, zupełnie, jakby wzrósł mi poziom endorfiny.

Po 4 sesjach zauważyłam też zmniejszenie zmian skórnych na twarzy – to taki widoczny efekt. Pozostałe sprawy będę mogła sprawdzić robiąc najbliższe badania przed wizytą u lekarza, i również o nich dam Panu znać. Chciałabym za to bardzo podziękować i poprosić o następne sesje, jak tylko to będzie możliwe.
Anna
Jestem bardzo zadowolona z terapii na odleglosc przeprowadzona przez pana Bartosza Filapka.
Podjelam sie jej w celu wyregulowania zaburzen miesiaczki.
W czasie trwania terapii odczuwalam wyraznie fale energii (tj. lekkie mrowienie, cieplo) okalajace nogi, idace w gore i przeplywajace przez cale cialo,
jakby cos mnie delikatnie obejmowalo, pod spodem tez. To bylo przyjemne uczucie.
Czulam sie tez niesamowicie gleboko zrelaksowana i odprezona.
Od razu po pierwszej sesji zniknal bol i sztywnosc w dolnej czesci plecow. Po drugiej sesji – sztywnosc i bol karku.
Co za mila niespodzianka!
Poczulam sie niesamowicie lekko.
Po kazdej sesji czulam sie bardzo odswiezona, zrelaksowana, lekka i po prostu swietnie w swoim ciele.
Mam tez wrazenie, ze moje cialo rozpoczelo proces oczyszczania sie ze wszystkiego, co niepotrzebne i stare.
Ogolnie bardzo sie ciesze, ze poddalam sie terapii. To niesamowite, ze bioenergoterapia dziala na taka odleglosc (mieszkam w Tokio).
Efekty pozbycia sie bolu w plecach i szyi sa wspaniale; na efekty wyregulowania miesiaczki jeszcze pewnie troche poczekam, ale spodziewam sie najlepszego.
Polecam te terapie wszystkim; to cudowne, ze mozna sobie w ten sposob pomoc na kokretne dolegliwosci, a takze zapobiegac chorobom.

Dziekuje raz jeszcze i pozdrawiam!
Opowiem Wam swoja historie :)
Korzystam od wielu lat, w zasadzie od początku, gdy Bartek zaczął zajmować się bioenergoterapia.
Nie tylko ja, kilka osób w moim najbliższym otoczeniu także.
Lecze się z nawracającego stanu zapalnego naczyniówki oczu i cyklicznego stanu zapalnego nerwu wzrokowego (efekt przewlekłego stanu zapalnego w organizmie, coś daje taki odczyn). Przy pierwszym wyrzucie choroby w szpitalu bez pytania nafaszerowano mnie mega dawka sterydów i antybiotyków, rozwalili mi organizm na 8 miesięcy, zniszczony żołądek, jelita i trzustka. Teraz, dzięki leczeniu naturalnemu, mam już praktycznie wyleczony układ pokarmowy, pobyt w szpitalu w roku 2012 był nieświadomym krokiem w kierunku zaufania medycynie konwencjonalnej i mam nadzieje ostatnim. Wyleczyli oczy, ale gdybym poddała się im po raz drugi, ze mnie zostało by coś, jak to określił mój lekarz rodziny ( na szczęście bardzo mądry człowiek), czego już leczyć, by się nie dało.
Pryz drugim stanie zapalnym oczu, Bartek ( a raczej energia , którą zadziałał)w ciągu 4 dni zniwelował wszystko, okulistka o mało nie spadła z krzesła, jak powiedziała, nie widziała jeszcze takiego przypadku( bez sterydów i antybiotyków), oczywiście powiedziałam, ze to wynik diety itp, bo czasem nie ma sensu wdawać się w dyskusje z kimś, kto jest przeciwnikiem, sami wiecie.
Ostatnio zniknął mi guzek z piersi (nie było potrzeba operacji, lekarze byli w szoku a ja wniebowzięta). Terapie prowadził nie tylko Bartek, ale także jego świetni współpracownicy. Nie odczulam różnicy, myślę, ze są bardzo dobrze przygotowani psychicznie i teoretycznie.
Jestem po operacji żylaków (kilka lat temu) jednej nogi, żyły już zaczęły obumierać, nie było na co czekać. Niefajna sprawa, wyrwane ok 15 % żył od pachwiny do kostki, dobre parę metrów. Teraz druga noga jest w stanie tak świetnym, ze chirurg stwierdził, iż operacja nie jest potrzebna na obecna chwile, bo choroba się cofa.
Mój ogólny stan zdrowia w tej chwili to 8 z 10, a gdy zaczynaliśmy kilka lat temu cykliczne terapie bioenergetyczne, było max 4 na 10.

Warto jednak dodać, ze nie ma cudów i ciężka praca ze strony pacjenta jest kluczowym elementem wyzdrowienia, odstawienie produktów szkodliwych (mięso – ja osobiście jadam jeszcze tylko mięso indycze czasami, nie mogę przestać jeszcze w tym momencie :)), wszystkie przetwory mleczne, chemicznie konserwowana i wysokoprzetworzona żywność, także żywność z dodatkiem syropu glukozowo-fruktozowego oraz laktozy), wprowadzenie jak największej dawki ruchu i ćwiczeń, przynajmniej kilka razy w tygodniu, w miarę możliwości oczywiście dla każdego i co kto lubi ( dla mnie aerobic, taniec, chodzenie z kijkami, marszobiegi, wypady w góry, wszystko do utraty tchu :)
Wspieram się tez ziołolecznictwem oraz homeopatia, wszystko razem na prawdę czyni cuda!
Człowiek czuje się jakby zaczął żyć od nowa, otwiera się umysł i ciało zaczyna się regenerować, a świat jest piękniejszy :)

Kluczowym elementem jest pogodne nastawienie, wiara w wyleczenie i oczyszczenie swojej duszy i negatywnych emocji. Stworzenie sobie azylu na cisze i ucieczkę od bałaganu dnia codziennego.

Mój mąż cieszy się świetnym zdrowiem, ale także korzysta czasem z terapii, ma efekty bardziej uduchowione, otwiera mu się umysł, lepiej śpi, wydajniej pracuje, może bardziej współpracować ze swoimi podwładnymi w firmie, ma z ludźmi coraz lepsze kontakty. Tłumaczy to tak, jakby ogarniał go większy życiowy spokój, relaks, widzi oraz czuje rzeczy, których wcześniej nie zauważał.

Dla tych, którzy są sceptyczni i myślą, ze to placebo, powiem, ze na dzieci, zwierzęta i rośliny placebo nie działa. Jestem świadkiem działania bioenergii na dzieciach i roślinkach, jeszcze nie widziałam na zwierzętach, ale wszystko przed nami……

Reasumując POLECAMY!!!!!!
my na pewno będziemy korzystać już zawsze, choćby po to, by się wzmacniać i doświadczać tych wspaniałych rzeczy :)
Izabela Marszałek
Panie Bartku,
dziękuje za terapie dla syna.
Co zaobserwowałam do tej pory:
terapia kończyła się o 6:45 rano , syn pogrążony był w głębokim śnie i około 7 rano trudno mi go było w ogóle dobudzić.
Jak już się rozbudził to nabierał energii i do późnego wieczora był pełen wigoru i trudno mi go było położyć do łózka.
Zapalenie skory na brzuszku i rekach bardzo się poprawiło.
Zostały jeszcze nogi, które już wyglądają lepiej, zaczerwienione do tej pory miejsca uspokoiły się, straciły ostro czerwony kolor i jakby powoli się zaleczaja.
Także już widzę pewna poprawę!
Opinia terapii na odległość
Jestem pod wrażeniem doświadczeń, które miałam w trakcie stosowania terapii.

Czułam mrowienie w okolicy kręgosłupa, ale w kierunku od podstawy ku górze.

Pomimo, że nie mogłam zupełnie wyłączyć się w tym czasie z obowiązków domowych ( przygotowanie do pracy i wyszykowanie córki do szkoly), czułam się bardzo dobrze, także po sesji miałam normalną energię do życia i działania, co w moim przypadku jest rzadkością. Przez wszystkie dni czułam się silna i pełna optymizmu, zupełnie, jakby wzrósł mi poziom endorfiny.

Po 4 sesjach zauważyłam też zmniejszenie zmian skórnych na twarzy – to taki widoczny efekt. Pozostałe sprawy będę mogła sprawdzić robiąc najbliższe badania przed wizytą u lekarza, i również o nich dam Panu znać. Chciałabym za to bardzo podziękować i poprosić o następne sesje, jak tylko to będzie możliwe.
Pacjentka
Dziękuję bardzo za terapię na odległość. Efekty są już widoczne.
Kręgosłup znacznie mniej dokucza, lepiej się poruszam, a uśmiech wrócił mi na twarz. Mniej się męczę przy chodzeniu. Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam serdecznie.
Grażyna
To aniol nie czlowiek;) Bardzo dokladny ,mam porownanie z innymi gdyz korzystalam wielokrotnie z uslug bioterapeutow. Ten Pan Wam pomoze!!
Beata
Terapia daje pozytywne efekty. Ostatnio poprosiłam o skoncentrowanie na dolnym odcinku kręgosłupa. Skutek jest lepszy niż się spodziewałam! Pozdrawiam serdecznie.
p.s. Cieszę się, że nie ma w tej metodzie „nawiedzenia”.
Grażyna
Dziękuję bardzo za kolejną sesję terapii na odległość. Fajnie,zaczynam szczupleć, znów mniej boli kręgosłup w części szyjnej. Ból jest już do „zniesienia”. Łączę tę terapię z homeopatią i jest lepiej. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich.
Grażyna
Terapia daje pozytywne efekty. Ostatnio poprosiłam o skoncentrowanie na dolnym odcinku kręgosłupa. Skutek jest lepszy niż się spodziewałam! Pozdrawiam serdecznie.
p.s. Cieszę się, że nie ma w tej metodzie „nawiedzenia”.
Magdalena
leczenie
na odległość

Kochany Panie Bartoszu z całego serca bardzo dziękuję za cudowną leczącą ENERGIE
,która uratowała mi życie!!! nadal od roku zmienia moje życie i uzdrawia duszę i ciało !!!

Moja Historia:
Rok temu nagle zaatakował mnie straszny nowotwór – szpiczak, byłam przerażona, bo
to choroba ,która atakuje kości ! zaczęło się od bólu kręgosłupa, potem doszły żebra,
mostek i pojawiły się problemy z oddychaniem, myślałam, ze nie wyjdę z tego!!!
po diagnozie dostałam chemię,ponoć najsłabszą i sterydy i zaczęło się…

Leczyłam się, ale nadal miałam potworne bóle – musiałam 2 razy dziennie dostawać
zastrzyki przeciwbólowe ! leżałam , wstawałam tylko ubierając gorset, bo choroba
zdemolowała mi kręgosłup- 6 kręgów obniżonych!!! masakra!!! Ja osoba wysportowana,
pełna energii, twórcza i… taka choroba !!!!

Leczyłam się już chemią i strasznie cierpiałam, miałam okropne bóle i wtedy……….
wtedy zadzwoniła moja siostra i opowiedziała o koleżance, która zna osobę leczącą naturalną metodą,
mającą ogromne osiągnięcia!!!! To METODA DOMANCICA I tak poznałam Pana Bartosza
który leczy w Polsce ta metodą :-)
Natychmiast zadzwoniłam i rozpoczęłam leczenie BIOENERGIĄ u Pana Bartka :-)

Jakieś było moje zdziwienie,gdy po drugim cudownym zabiegu na odległość mogłam zrezygnować z zastrzyków przeciwbólowych!!!!
Lekarka też była w szoku, gdy powiedziałam jej ze nie musi mi zapisywać nic na ból, nie mogła
uwierzyć!! :-) Powiedziała, ze ból zwykle zmniejsza się dopiero po 2-3 miesiącach, leczenia onkologicznego

A to był dopiero początek! :-) po pół roku, moje wyniki wróciły do normy -szpiczak wycofał się!! Lekarka powiedziała,ze to nie spotykane, że mam takie dobre wyniki w tak krótkim czasie!!!
Gdy szpiczak zniknął z moich wyników, postanowiłam odstawić chemię, choć lekarka chciała mi ją nadal
podawać, bo takie mają procedury… Ale kolejne wyniki były b.dobre , więc ona także wycofała chemie.

Ja zaufałam Panu Bartoszowi i mojemu organizmowi, który się cały czas regeneruje :-))
Po roku leczenia BIOENERGIĄ Pana Bartosza wróciła mi sprawność, chodzę bez gorsetu, kręgosłup
mimo obniżenia, regeneruje się prostuje i podnosi, jestem o 50mm wyższa :-)
A ostatnio po badaniu USG nerek, które robiłam profilaktycznie, okazało się, że zniknęły mi 2 włókniny,
które miałam wewnątrz prawej nerki !!!!

BARDZO DZIĘKUJĘ PANIE BARTOSZU !!!!!
Bezgranicznie wdzięczna Pacjentka :-)
Magdalena
Facebook YouTube Witam
ZAMKNIJ